Pola namiotowe na zielonych szkołach
Kiedy byłam dzieckiem uwielbiałam wyjazdy na zielone szkoły. Organizacja ich była wspaniała i to był naprawdę piękny czas. Najbardziej zapamiętałam dwie zielone szkoły w Karpaczu i Szklarskiej Porębie. Pojechałam tam razem z moją klasą licealną. Te wyjazdy łączyły w sobie naukę na nartach, a obecność nauczycieli gwarantowała również naukę takich przedmiotów jak fizyka czy biologia. Zielone szkoły są interesującą propozycją dla młodych ludzi, którzy nie muszą zdobywać wiedzy tylko i wyłącznie w murach szkoły. Tego rodzaju wyjazdy to nie były jedyne wyprawy mojej młodości. Uwielbiałam też pola namiotowe nad morzem, gdzie często wyjeżdżałam ze znajomymi. To były wyjątkowe chwile. Tak naprawdę nie liczyły się warunki noclegowe, ale to, że mogłam być z moimi przyjaciółmi. Dzisiaj pola namiotowe są w lepszej kondycji niż jeszcze kilka lat temu. Przede wszystkim są wyposażone w czyste i przestronne łazienki, kuchnię i niezbędne rzeczy do tego, by pobyt był miły i przyjemny. Dzisiaj pola namiotowe nie stanowią celu mojej podróży. Dzisiaj jestem bardziej wymagającym podróżnikiem. Liczy się dla mnie komfort i wygoda. Moim ulubionym miejscem obecnie jest jeden gościniec w Zakopanym. To tam każdego roku spędzam sporo czasu. Polubiłam ten gościniec nie tylko ze względu na bardzo dobre warunki noclegowe, ale także ze względu na ludzi, którzy go prowadzą. Jest to góralskie małżeństwo. Dbają oni o to, by ich wczasowicze nie tylko wypoczęli, ale także poznali lokalną kulturę i kuchnię. Ten gościniec jest wyjątkowy. Pani Maria właścicielka każdego ranka przygotowuje przepyszne tradycyjne śniadania, po południu obiady, a wieczorem kolacje. Po powrocie stamtąd zawsze przyjeżdżam troszkę cięższa, ale nie mogę oprzeć się tym pysznym daniom. W każdym etapie życia lubimy co innego. Minął czas, kiedy uwielbiałam szaleństwa, a to gdzie śpię i w jakich warunkach nie miało dla mnie znaczenia. Dzisiaj staram się łączyć ze sobą przytulny wypoczynek z ciekawymi miejscami do zwiedzania. Ale mimo to zawsze z sympatią wracam do minionych lat, kiedy to najlepszymi wyjazdami były biwaki i zielone szkoły.
