Ciągniki rolnicze - Deutz Fahr, Zetor

Nie jestem fanem rolnictwa i nie przepadam za bardzo za wielkimi przestrzeniami pełnymi drzew, zbóż i dzikich zwierząt. Jestem człowiekiem z miasta i już raczej nim zostanę. Jednak ostatnio wybrałem się na targi rolnictwa w Poznaniu. Nie wiem dlaczego, raczej z zwykłej ciekawości, by sprawdzić co się dzieje tam, gdzie nic się nie dzieje. Gdy wszedłem na plac targów nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Wszędzie stały jakieś futurystyczne pojazdy. W dziale firmy Deutz Fahr kręciło się najwięcej zainteresowanych, co mnie zupełnie nie dziwi, gdyż tam stały najbardziej dziwaczne pojazdy, jakie widziałem. Ciągniki Deutz Fahr były ogromne, co najmniej kilkumetrowe, szerokie, posiadające zwiększoną liczbę kół. Deutz Fahr bez wątpienia było głównym wystawcą tych targów. Dalej oglądałem ciągniki Zetor, które wyglądały zupełnie inaczej od tych spamiętanych przeze mnie z dzieciństwa. Zetor poniekąd przypominał Deutz Fahr jednak był bardziej, że tak powiem, ludzki. Zetor był ciągnikiem nowoczesnym, spełniającym wszelkie zasady bezpieczeństwa i wygody traktorzysty. Był klasą samą w sobie. Po ciągnikach przyszedł czas na oglądanie maszyn rolniczych, których głównym producentem na targach była firma Hardi. Nie była mi to znana firma, jednak jak pisałem na początku, nie interesowałem się nic a nic życiem wsi. Hardi produkowała maszyny rolnicze różnego kalibru i różnego przeznaczenia. Począwszy od snopowiązałek skończywszy na kosiarkach. Wokół sprzętu ciągniki rolnicze kręciło się dużo ludzi, widać jest to uznana w świecie marka, bo języki jakimi posługiwali się oglądający były bardzo egzotyczne. Całe targi wywarły na mnie bardzo duże wrażenie i postanowiłem bliżej zaznajomić się ze sprawami wsi polskiej. Ciekawiło mnie ile z tych nowoczesnych, futurystycznych maszyn jeździ po polskich polach. Czy tak naprawdę coś się zmieniło po tym jak Polska weszła do Unii. Postanowiłem sobie, że na najbliższy urlop wybiorę się na przejażdżkę samochodem po polskich wsiach. Odwiedzę starych znajomych z którymi jako dzieciak biegałem po polach z kijem w ręku. Zobaczę co się zmieniło.