Wózki inwalidzkie elektryczne (napędzie elektrycznym)
Już od kilku lat mieszkam w Poznaniu. Poznań jest miastem jedynym w swoim rodzaju. To, co najbardziej mnie urzeka w tym mieście, to przede wszystkim jego niezwykła otwartość na nowości i ludzi. Przybywając po raz pierwszy do Poznania pełna byłam obaw przed wielkim, tak przecież międzynarodowym miastem, ale szybko przekonałam się, że obawa moja była zupełnie bezpodstawna. Jednym z największych atutów miasta Poznania są niewątpliwie odbywające się niemal przez cały rok targi międzynarodowe, o bardzo zróżnicowanej tematyce. Ja zawodowo nie zajmuję się prowadzeniem firmy, nie mam żadnego swojego biznesu, więc na targach, jeśli bywam to bardzo sporadycznie. Jakiś czas temu w moim mieście odbywały się targi sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego i tak się złożyła, że byłam na tych targach obecna. Moja przyjaciółka prowadzi już od kilku lat fundację, która pomaga osobom niepełnosprawnym w zdobyciu różnorodnego sprzętu rehabilitacyjnego, jak pionizatory, czy wózki inwalidzkie, w tym także wózki elektryczne, tradycyjne, a także wózki aktywne. To ona zachęciła mnie, bym towarzyszyła jej na tych targach. Zgodziłam się i muszę przyznać, że wizyta ta była niezmiernie pouczająca. Początkowo myślałam, żer na targach sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego nic poza stosownym sprzętem nie będzie. Bardzo się więc zdziwiłam, gdy moja koleżanka poinformowała mnie, że jej fundacja będzie na tych targach brać udział w prelekcjach, ja byłam potrzebna do pomocy technicznej. Głównymi bohaterami tych prelekcji byli podopiecznie fundacji mojej koleżanki. W większości były to młode osoby, które opowiadały o tym, jak wózki elektryczne, wózki aktywne, które otrzymały dzięki pomocy fundacji zmieniły ich życie, zmobilizowały do walki o siebie i swoją przyszłość, że gdyby nie specjalistyczne wózki elektryczne, czy tez wózki aktywne, to pewnie nie wychodziliby z domu i zagłębiali w swoim smutku. Bardzo wzruszyła mnie tez historia pewnej dziewczynki, która w wyniku ciężkiego wypadku samochodowego zapadła w śpiączkę, a gdy się z niej wzbudziła, musiała na nowo uczyć się większości funkcji, jak chodzenie. Jej mam ze łzami w oczach opowiadała, że gdyby nie pionizatory, o które dla jej dziecka zadbała fundacja mojej koleżanki, jej córka nie miałaby szans na pełny powrót do zdrowia, gdyż polska służba zdrowia nie gwarantuje tak częstej rehabilitacji, jak jest to wymagane dla zdrowia pacjentów. Zamiarem tych prelekcji, które zorganizowała moja przyjaciółka było zachęcenie zarówno producentów sprzętu rehabilitacyjnego takiego jak wózki inwalidzkie o napędzie elektrycznym, jak i różnych inwestorów do tego, aby finansowali lub przekazywali na fundację sprzęt, bo wielu jest potrzebujących. I rzeczywiście, udało się odnieść kilka sukcesów, kilku inwestorów obiecało nawiązać współpracę, a jedna z firm produkujących sprzęt rehabilitacyjny przekazała na fundacje mojej przyjaciółki dwa nowe pionizatory, które z pewnością pomogą wieli chorym osobom.
