Imprezy integracyjne team building
No i znów te wspaniałe imprezy integracyjne. Znów mogę się wykazać i przedstawić wszystkim moje możliwości w organizowaniu imprez. Uwielbiam moją pracę. Po prostu kocham to co robię. Nawet pikniki firmowe, które najmniej lubię organizować zawsze mi wychodzą. Wszyscy mówią, że ja mam jakąś smykałkę właśnie do tego, żeby organizować imprezy integracyjne. Team building, którym ja kieruję zawsze się udaje i przynosi spodziewane, a nawet często lepsze rezultaty od spodziewanych. Mogę się przyznać, że zawsze wszyscy klienci, których imprezy integracyjne organizowałam przesyłają liczne podziękowania do naszej firmy za to, że tak świetnie zorganizowana była impreza, że team building po tej właśnie imprezie jest wspaniały. Dlatego właśnie jestem tak rozchwytywana. Szef mówi, że nie wie jak ma odmawiać klientom, bo nie może mnie przecież zasypać ogromem zamówień. Nie dałabym rady nadążyć z organizacją wszystkich tych imprez. Podpowiedziałam mu jednak, że nie lubię organizować pikników. Pikniki firmowe to nie dla mnie. Kiedy więc szef zaproponował mi podwyżkę, to ja postanowiłam nie mieć obaw i spytać się czy mógłby zlecać mi takie imprezy integracyjne, które ja sama lubię. Zawsze przecież jeśli coś lubimy, to robimy to najlepiej jak tylko możemy. Przynajmniej ja tak właśnie mam. Pikniki firmowe nie są moją mocną stroną i dlatego nie chciałabym ryzykować, że team building, jaki właśnie miałabym stworzyć na jakimś pikniku padłby w gruzach tylko przez to, że byłby to piknik, za którymi ja nie przepadam. Myślę, że szef jednak mnie zrozumiał. Zresztą tak mi się wydawało. Powiedział, że załatwiłam mu tak duże zyski, że zastanawia się nawet, czy nie podjąć ze mną takiej współpracy, że byłaby współudziałowcem firmy. W końcu w ostatnich czasach większość całościowego zysku to moja zasługa. W sumie to nie byłby to zły pomysł, no ale w końcu nie wiedziałam, czy nie uderzy mi to zbytnio do głowy. Powiedziałam szefowi, że jeszcze może póki co popracuję normalnie, tylko, że oczywiście za większe pieniądze, a później – od przyszłego roku – pogadamy o współudziałach.
