BHP, ubraniowe i inne szafki biurowe
W moim warsztacie panował do niedawna ciągły bałagan. Szafa metalowa, do której wrzucałem niepotrzebne w danej chwili rzeczy, zapełniła się w bardzo szybkim tempie, sprawiając, że konieczne stało się zamontowanie mniejszej, ale znacznie staranniej zaprojektowanej szafki BHP. Dzięki temu moja kolekcja mebli warsztatowych powiększyła się. Wchodząc do pomieszczenia, wzdłuż przeciwległej ściany można było zaobserwować dwie szafki BHP - jedną nową, a drugą pamiętającą czasy przedpotopowe. Na prawo od nich stałą dumnie szafa metalowa - obecnie wypełniona rzeczami, o których pochodzeniu, zastosowaniu i różnych przejściach mógłbym opowiadać godzinami. Obok niej stała jeszcze wyższa i szersza szafka ubraniowa. Była wyjątkowo duża. Mieściła się w niej cała kolekcja moich strojów roboczych i wszystkich innych, które z różnych powodów postanowiłem przechowywać w warsztacie. Szafki BHP dobrze spełniały swoje zadanie. Zostały bardzo sprytnie zaprojektowane - przy dość skromnych rozmiarach miały zaskakująco pojemne wnętrze, a umieszczony w drzwiczkach zamek szyfrowy gwarantował bezpieczeństwo wszelkich, prywatnych skarbów, które znalazły tam swoje miejsce i które, z różnych względów, wolałem ukryć przed ewentualnymi ciekawskimi i całym światem. Moim największym sentymentem cieszyła się - zasłużenie - szafka ubraniowa. Nie pamiętam skąd się wzięła w warsztacie, ale miałem ją od najdawniejszych czasów i jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Nigdy nic się w niej nie złamało, nie odpadło, nie sprawiło najmniejszego problemy, Szafka ubraniowa służyła mi wytrwale i z oddaniem, nie mając najmniejszego zamiaru, mimo zacnego wieku, pomyśleć o przejściu na emeryturę. Nie wysyłałem jej zresztą tam, bo jakoś nie bardzo mogłem sobie wyobrazić warsztat bez mojej ulubionej szafki. Zupełnie inną kategorię stanowiła szafa metalowa. Była okazała i nieco tajemnicza. Jej wnętrze kryło w sobie pamiątki po ostatnich kilkunastu latach mojego życia, Z uwagi na pojemność, wrzucałem do tej szafy niemal wszystko. Mam dziwną słabość do przedmiotów. Nie jestem kolekcjonerem, ale raczej zbieraczem, który po prostu nie potrafi Się rozstać z czymś, co według jego oceny kiedyś może się przydać.
