Dobre wakacje
Wygrałam w totka. No nie wierzę, ale wygrałam mnóstwo pieniędzy. No, nie aż tyle, żebym nie musiała do końca życia pracować, ale sporo. Żeby je mądrze zainwestować muszę się przeprowadzić. Bo chcę kupić mieszkanie gdzieś, gdzie zawsze chciałam mieszkać. A teraz skoro mogę to kupię sobie apartament. Kraków ... to tam się przeprowadzę. Będę codziennie chodzić na Wawel i słuchać hejnału w południe. No, ale pracę też znajdę. Na razie nie muszę. Najpierw mieszkanie. Kraków,apartament, i dobre auto. Tak, nie zapominajmy o tym, ze przyda mi się coś małego i oszczędnego. A potem tylko przyjemności. Poszłam do dewelopera. W całym mieście są plakaty „apartamenty-Kraków, twój nowy dom”. No to niech mi znajdą wymarzone mieszkanie. Nie za daleko od centrum, ale też nie przy sukiennicach. Trzeba zachować umiar. Pan mówi, że jeśli chcę apartament, Kraków i jego firma załatwią to dla mnie w pięć minut. Aż tak mi się nie spieszyło, ale on mi zaraz przyniósł rożne możliwości, niektóre wolne od zaraz, niektóre wymagały jeszcze wykończenia. No się działo naprawdę. Miałam się przeprowadzić i zamieszkać w swoim domku, śliczny Kraków, apartament i ja. Na jutro umówiłam się by oglądać te apartamenty. Kraków nie jest aż tak spory, jakby się mogło wydawać, zależy gdzie się mieszka. Właśnie na tym mi zależało, aby lokalizacja była wyjątkowo dobrze dobrana. Chodziłam po mieszkaniach przez trzy dni. Traciłam już nadzieję, że znajdę mój wymarzony apartament-Kraków najwidoczniej mnie nie chciał gościć u siebie. Ale ja się tak nie poddaję. Poprosiłam o inne apartamenty-Kraków będzie mój, czy mu się to podoba czy nie. Szukałam dalej. I w końcu znalazła. Śliczne mieszkanie. Pięć minut od centrum, w oddali widać było Wisłę. Wprost wymarzone miejsce dla takiej niespokojnej duszy jak ja. Cena też nie była zbyt wygórowana. W tej walne nie wygrał Kraków-apartament był mój. Wprowadzam się. Zaczynam nowe życie w nowym miejscu. Dzień dobry!
